sobota, 14 marca 2026

Konserwatyzm vs reszta świata

 

„To było widać przy tych estymatach odnośnie Covida, że w tym czasie majątek szeroko rozumianej klasy średniej / niższej skurczył się o X miliardów, a majątek najbogatszych o tyleż się zwiększył.”
Widziałem już parę takich analiz, jak to wygląda i czemu im się opłaca grać na kryzys. <b>Po pierwsze</b> spora część ich majątku to różne akcje, więc nawet jeśli im spadnie wycena o połowę, to chwilowo i się odbije. <b>Po drugie, oni mają rezerwy </b>. Jeśli jest kryzys to taka zwyczajna rodzina tnie wydatki, ale jak im się poduszka finansowa kurczy (albo w ogóle jej nie mają) to trzeba sięgnąć po grubsze zasoby, np. sprzedać domy. A kto ma kapitał, ten może skorzystać z okazji i kupić je za bezcen. Kryzys minie, ceny pójdą w górę, czysty zysk.  <b>Po trzecie </b> wreszcie oni są zblatani z władzą i wiedzą kiedy się będzie coś działo, albo w ogóle sami to wywołują.
Widać to było w przypadku Brexitu. Widać było przy paru akcjach Trumpa, gdzie jego koledzy wyprzedawali akcje dosłownie tuż przed ogłoszeniem decyzji.

To jest zwycięstwo prawicy w jej klasycznym wydaniu, tzn. jako grupy broniącej przywilejów nielicznych, kosztem wszystkich innych. Oczywiście będą dużo gadać, że tak naprawdę chodzi im o niskie podatki i powszechną szczęśliwość dla wszystkich, ale jakoś tak wychodzi, że te niskie podatki to głównie są dla już bogatych, a w systemie który wprowadzają oni mogą podkupić każdego.
No i typowe dla konserwatyzmu istnienie niewielkich grup, które prawo chroni ale nie obowiązuje, oraz większych grup, które prawo obowiązuje ale nie chroni.

Jeśli coś może pocieszać, to że takie stosunki społeczne już mieliśmy nieraz. Już były społeczeństwa którym wystarczało „chleba i igrzysk” i elity rzucające z pogardą „niech jedzą ciastka”. Więc może i teraz dojdzie jeszcze do kolejnego szturmu na Bastylię czy wyszarpania paru lewicowych zdobyczy. Nie od razu, ale któregoś dnia…

środa, 6 sierpnia 2025

Wyszukanie wzorca i zrozumienie (filozofia praktyczna i codzienna)

 JA: Czy jest jakaś różnica między wyszukaniem wzorca zagadnienia a zrozumieniem go? Podaj za i przeciw.

Coopilot (Think deeper): 

Różnica między wyszukaniem wzorca a zrozumieniem zagadnienia

Definicje

  • Wyszukanie wzorca oznacza identyfikację powtarzalnych elementów lub struktur w danych bez konieczności głębokiej analizy przyczyn czy sensu tych wzorców.

  • Zrozumienie zagadnienia to z kolei zdolność wyjaśnienia, dlaczego dane zjawisko występuje, jakie ma konsekwencje i jak można je modyfikować lub zastosować w nowych kontekstach.

    Zalety i wady

    Wyszukiwanie wzorca

    Za:

  • szybkie przetwarzanie dużych zbiorów danych,

  • możliwość automatyzacji (algorytmy, maszyny uczące się),

  • łatwość wykrywania anomalii i sygnałów w hałasie.

Przeciw:

  • brak wglądu w mechanizmy leżące u podstaw wzorca,

  • podatność na fałszywe pozytywy przy mylnych korelacjach,

  • ograniczona zdolność do tworzenia oryginalnych rozwiązań.

Zrozumienie zagadnienia

Za:

  • głębsza analityczna perspektywa i zdolność wyjaśniania „dlaczego”,

  • umiejętność syntetyzowania wiedzy i przenoszenia jej na nowe problemy,

  • lepsze decyzje oparte na przyczynowo-skutkowym modelu rzeczywistości.

Przeciw:

  • czasochłonność i konieczność zgłębiania kontekstu,

  • większe wymagania poznawcze i zasobowe (np. eksperci, badania),

  • trudności w pełnej automatyzacji procesu.

Podsumowanie

W praktyce oba podejścia się uzupełniają. Rozpoczynając od wyszukania wzorca, szybko wyodrębniamy kluczowe sygnały. Następnie zagłębiamy się w zrozumienie, by wyciągnąć sensowne wnioski i zastosować je w praktyce.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak optymalnie łączyć te strategie w analizach danych albo jak rozwijać głębokie rozumienie w zespołach projektowych, daj znać – mogę podać konkretne metody i narzędzia.

  •  

niedziela, 27 lipca 2025

Download from youtube, yt-dlp

 

CMD (Windows):
> yt-dlp -f bestaudio --extract-audio --audio-format mp3 <video_url>
Dla listy odtwarzania "video_url" powinien być ujęty w cudzysłów.

piątek, 18 lipca 2025

Uliczne rapsy

 

Porzeczka czarna
ulica Browarna
Niedziela w mieście
będzie upalna
Oślepłe źrenice
wymarłe ulice
Zupełnie pusto
i okropnie duszno
...uszno...
...duszno...
...uszno...
o!
 

 

środa, 16 lipca 2025

Pożegnanie

 Andrzeju, nikt już o tobie tak przejmująco nie zaśpiewa.

 

Joanna Kołaczkowska
1966-2025 

poniedziałek, 14 lipca 2025

Maść ichtiolowa

(dermatologiczna piosenka medyczna)
fragment ulotki maści ichtiolowej

 

 

I
Gdy pod pachą urósł pryszcz
siądź spokojnie, nie rób nic
Wyślij kogoś do apteki
kupić odpowiednie leki

Ref:
DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DA-WAJ-MI-TU-BI-TU-MI-TU
BITUMITU
‘OJ!

II
Powiem krótko, trochę żartem:
„Zaprzyjaźnij się z asfaltem”
Z pachy smołą mocno wali -
ichtiol musi cię ocalić

Ref:
DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DA-WAJ-MI-TU-BI-TU-MI-TU
BITUMITU
‘OJ!

DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DO WIECZORA ODE ŚWITU
BI-TU-MI-TU-DA-WAJ-MI-TU

‘OJ!
‘OJ! ‘OJ!

III
Smaruj rano, smaruj w wieczór,
żebyś bólu długo nie czuł
Pryszcz, ta wstrętna, głupia dziwka
nie urośnie jak ta śliwka

Ref:
DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DA-WAJ-MI-TU-BI-TU-MI-TU
BITUMITU
‘OJ!

DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DO WIECZORA ODE ŚWITU
BI-TU-MI-TU-DA-WAJ-MI-TU

‘OJ!
‘OJ! ‘OJ!

IV
Kiedy nerwy z bólu wyją
musi ciebie chirurg przyjąć
Rzeknie – „Nie ma takiej rzeczy,
której moja stal nie leczy”.

Ref:
DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DA-WAJ-MI-TU-BI-TU-MI-TU
BITUMITU
‘OJ!

DA-WAJ-MI-TU- BI-TU-MI-TU
BITUMITU DAWAJ MI TU
DO WIECZORA ODE ŚWITU
BI-TU-MI-TU-DA-WAJ-MI-TU

‘OJ!
‘OJ! ‘OJ!

jo


 



 

 

sobota, 7 czerwca 2025

Historyjka o muzyce i informatyce albo jak szczęśliwie usunąłem angielskiego robala


Od dawna miałem pomysł zakupu lub zbudowania serwera DLNA. Mówiąc najprościej jest to komputer, który w (lokalnej) sieci udostępnia multimedia (muzykę, filmy, grafikę). Szybki przegląd dostępnych możliwości wskazał koszt od 1.500 do 8.000 złotych (i więcej).
Czas płynął, potrzeba rosła wraz z nabywanymi CD (tak, to ja jestem jedną z tych 10 osób w Polsce, które kupują jeszcze fizyczne nośniki z muzyką 😉 ).

Jednakowoż pojawiło się rozwiązanie tymczasowe: pendrive 128 GB (za przeproszeniem) wetknięty tam, gdzie Panu Routerowi światło słabo dochodzi. Pan R. po konfiguracji miał udostępnić pliki muzyczne wszystkim urządzeniom z sieci lokalnej.

Co lepsze płyty zgrane na "pendrajwera" i... urządzenia podpięte pod lokalną sieć (smyrfony, kombajn muzyczny itp.) zobaczyły jedynie jakieś 10 pierwszych podkatalogów z plikami mp3 a dalej ani-ani. Natomiast duży komputer widział wszystko.

Tu ominę długotrwały proces walki (jak mawiali onegdaj radioelektronicy) z przerwą między słuchawkami 😉 :
***
Cztery dni (w wolnych chwilach) eksperymentowałem, kombinowałem, zanim zauważyłem, że na pendrivie siedzi sobie pomiędzy zgraną muzyką katalog ze słownictwem do nauki języka (kopia zapasowa). Dziesiątki a może setki tysięcy krótkich pliczków mp3 ze słownictwem, idiomami itp. o jakże oryginalnej nazwie "Angielski" 😉 .

Angielski robal został usunięty z nośnika. Ponowne podłączenie "pendrajwera" do Pana Routera i Eureka! Działa. Ponad 600 płyt w domowych pieleszach dostępne po Wi-Fi i kabelku. Okazało się, że krytyczny folder w jakiś sposób wyczerpywał możliwość "policzenia" plików przez małe urządzenia typu smartfon, co powodowało ograniczenie ilości widzianych podkatalogów z płytami.

Argumenty za rozwiązaniem: dużo niższy koszt, który zamknął się w około 60 złotych. Minimalne zużycie prądu (co jest słabym pozytywem, bo dobry serwer DLNA pobiera go niewiele, kiedy jest w trybie czuwania). Możliwość korzystania z niego do odtwarzania muzyki i wyświetlania zdjęć.

Argumenty przeciw: pendrive nie ma macierzy dyskowej i przy awarii trzeba będzie kupić drugi. Jest też ryzyko przypadkowego uszkodzenia gniazda USB w routerze przy pomocy sterczącego pena. Mała pojemność pendrive'a wyklucza używanie go do rozgłaszania po sieci długich filmów.

PS
Dla ludzkości nieinformatycznej - robal to spolszczenie od angielskiego "bug", którym oznacza się od dawna błędy występujące w oprogramowaniu/sprzęcie. W historii informatyki najbardziej znaną anegdotą dotyczącą pochodzenia tego słowa jest incydent z 9 września 1947 roku, kiedy pracownicy komputera Harvard Mark II znaleźli w jednym z przekaźników martwą ćmę, która powodowała nie prawidłowe działanie urządzenia.